Dlaczego zawsze jest tak, że ranimy tych, którzy nas kochają, a kochamy tych, którzy nas tak cholernie ranią? Życie może i jest proste, nie powiem, tylko chwilami sami je komplikujemy. Po co? Pragnąc nowych wrażeń, szukając fascynacji? Może, prawdopodobne, możliwe. U mnie pojawił się ktoś, kto mógłby być ważny, nawet bardzo. Okrągłe niebieskie oczy, denerwująco opadające blond włosy, za wysoki, za chudy, głupek. Bywa różnie, w takich sytuacjach po ostatnich wydażeniach zamknęłabym się w sobie jeszcze bardziej, ale są osoby, które pchają mnie w to coraz bardziej. Szczególnie jedna. Najgorszą rzeczą jest to, że boję się, że świadomie pcha mnie w zło, które może mnie czekać. W to, że zostanę znów zraniona. Ja przeczówam i wiem, że tak może być, bo przecież nic specjalnego nas nie łączy.
Chyba pisana mi jest zima wspólnego ogrzewania sobie nóżek z Adrianną. Nie narzekam, bo to najwspanialsza osoba na kuli ziemskiej, która mnie kocha i ja kocham ją i słodko, miłośnie, żelki :*
Ująć jednym słowem to czego teraz chcę, spokoju. Adusi, szkoły, nauki. I ewentualnie chcę Jego przewijającego się między tym całym syfem. Ewentualnie, nie koniecznie. Choć nie obraziłabym się, gdyby został na dłużej.
CHODŹ. Na herbatę. Na kawę.
Na film. Na łóżko. Na ciastko.
Na kanapkę. Na kakao. Na czekoladę.
Na pocałunek. Na przytulanie. Na mnie.
Na seks. Na ciało. Na muzykę. Na deszcz.
Na spacer. Na śnieg. Na rower. Na zdjęcia.
Na chwilę. Na minutę. Na godzinę. NA ZAWSZE.
Witaj w XXI wieku, gdzie na zawsze trwa od kilku dni do kilku tygodni.
Gdzie kocham stało się zwykłym słowem rzucanym na wiatr.
Gdzie miłość to pisanie na GG i zmienianie statusu na facebook'u.
Gdzie skąpo ubrane nastolatki puszczają się na lewo i prawo myśląc, że są dorosłe.
Gdzie młodzież, nie wyobraża sobie imprezy bez alkoholu.
Sad true.
I want you. Right now. Next to me. In my bed. Holding me in your arms. NOW.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz