znów przechodzę skomplikowanie nienormalny okres zmian. szukam oparcia w ludziach, lecz nie mogę go znaleźć nawet w mojej bratniej duszy. poszukuję oparcia, pomocy, poręczy przy schodach, które są coraz bardziej strome. nie jestem przygotowana na to wszystko tak jak mi się kiedyś wydawało. złudne przeczucia przeszłości. mówiąc o niej... skomplikowane uczucie wywołuje spotkanie osoby, która kiedyś, dawno temu pomogła ci powstać, gdy już sam nie mogłeś się podnieść. dzięki temu zrozumiałam, że wszystko mnie przeraża. boję się przyszłości i tego co ze sobą niesie. mam nadzieję, że nie wejdzie mi z brudnego wielkiego glana i nie zarzuci metalem, a delikatnie powita mnie subtelną stopą w balerince. ktoś do tego zrobił wejście smoka w moje serce i w niczym mi to nie pomaga. ewolucja w mojej psychice kończy się na trzeciej małpce.
każda osoba, która w najbliższym czasie zostanie przeze mnie z niewiadomych przyczyn i bardzo nieuprzejmie skomentowana, niech nie bierze sobie tego do siebie. ja po prostu nie wiem, co się ze mną dzieje.
ja po prostu znów upadam.
myślę, że pomoże nam tabliczka czekolady i Tokio Hotel : D
OdpowiedzUsuńja mam nadzieję, że moja rodzina zostawi mnie wreszcie w spokoju. Mam dość słuchania o rodzinnych problemach aż do godziny 24.00 , męczące to jest. Szczególnie, że często się powtarzają już opowiedziane historię. Śpisz u mnie za tydzień ! : *
OdpowiedzUsuń"po każde burzy wychodzi słońce" i wówczas będzie tak zaje_iście jak jeszcze nigdy ; *.
OdpowiedzUsuń